Paul siedział w niewielkim saloniku i próbował skupić się na rozmowie, którą przeprowadzali przyjaciele, ale mu nie wychodziło. Tego dnia Remus pierwszy raz pojawił się na spotkaniu Zakonu i mógłby przysiąc, że Lupin był poruszony tym, jak go przywitano. Oczywiście nikt mu się nie rzucał na szyję, jedynie entuzjastycznie potrząsali jego dłonią, czy klepali go po plecach.